
W świecie sztuki wszystko działa bardziej miękko, bardziej
relacyjnie, mniej proceduralnie. Ktoś pisze wieczorem maila, ktoś dzwoni, ktoś wysyła SMS-a, coś dzieje się przy okazji, coś wynika z rozmowy. Tu spodziewałam się rzeczywistości uporządkowanej i trochę nieprzeniknionej. Zastanawiałam się, czy nie będzie trudno po prostu wejść, porozmawiać, być nową osobą w miejscu, które już ma swoje relacje i własny ład. Nie chodziło o strach w sensie dosłownym, raczej o takie lekkie napięcie, które pojawia się wtedy, kiedy człowiek trafia do cudzego świata i jeszcze nie zna jego temperatury. Bardzo szybko okazało się, że ten niepokój był zupełnie nieuzasadniony.
Jak wygląda firma widziana oczami artystki? Nie jako organizacja czy zestaw procesów, ale żywy organizm z własnym rytmem i własnym językiem. To właśnie tej codzienności przyglądała się Barbara Gryka podczas swojej rezydencji w firmie Medisept realizowanej w ramach projektu „Kultura w Pracy”.
W rozmowie z Ralphem Talmontem opowiada o spotkaniach z ludźmi, którzy na co dzień pracują w laboratoriach, biurach i na produkcji, o znaczeniu uważnego słuchania oraz o poszukiwaniu tego, co kryje się pod oficjalnym obrazem miejsca. Jak podkreśla, bardziej niż sama struktura interesuje ją zawsze życie wewnątrz firmy – relacje i doświadczenia, które tworzą prawdziwy obraz organizacji. Rezydencja stała się dla artystki również okazją do refleksji nad naturą pracy, jej rytmem, powtarzalnością, potrzebą stabilności i znaczeniem codziennych relacji. To opowieść o odkrywaniu, że świat sztuki i pracy zawodowej są sobie znacznie bliższe, niż mogłoby się wydawać.
Zapraszamy do lektury drugiej rozmowy z cyklu podsumowującego rezydencje artystyczne realizowane w ramach projektu „Kultura w Pracy”. Autorem wywiadu i opracowania jest Ralph Talmont.